Obudziłam się, było mi tak gorąco. Zobaczyłam oparzenia na moich rękach. Zaczęłam krzyczeć, wampirzym tempem wsunęłam się w cień, który był pomiędzy oknami. Stefan wszedł do pokoju zasłonił czerwony, długie firanki. Złapał mnie lekko za ramiona.
-Wszystko dobrze? - zapytał.
-Tak. Muszę zdobyć pierścień. - zdecydowałam.
-Z tym może być problem. - powiedział patrząc w ścianę, unikał mojego wzroku.
-Co się stało z Bon bon? - zapytałam, byłam już trochę podirytowana.
-Ona umarła, ale pracujemy nad jej powrotem do życia. - odpowiedział.
-Powiedz mi, że macie jakąś inną czarownice. - warknęłam.
-Mogę zadzwonić do Luke'a ale niczego nie obiecuje. - wyciągnął z kieszeni telefon.
-Czekaj! - krzyknęłam.
-Co? - odpowiedział w ogóle nie wiedząc o co może mi chodzić.
-Czy on mnie kojarzy? - zapytałam.
-Tak, Elena mu trochę o tobie mówiła. - odpowiedział.
-Jeśli będzie wiedział, że to ja to nigdy nie zdobędę pierścienia. - stwierdziłam.
-Dobra ty dzwoń.. - zdecydował i podał mi swój telefon.
Znalazłam numer i zadzwoniłam, po około 3 sygnałach odezwał się męski głos.
-Stefan? - zapytał.
-Właściwie tu Elena. - odpowiedziałam.
-Cześć, ale dlaczego nie dzwonisz ze swojego telefonu? - dopytywał.
-Wiesz jak to jest bateria mi padła, a więc mam do ciebie niewielką prośbę. - mówiłam miło.
-A co z telefonem Damon'a? Myślałem, że jesteście razem. - dopytywał mnie, już miałam tego szczerze dość.
-Powiedział, że ma coś do załatwienia i wyszedł, trochę się pokłóciliśmy. - odpowiedziałam.
-Dobra, nie dopytuje o szczegóły bo ma to jakiś związek pewnie z tym, że nie pamiętasz waszych wspólnych wspomnień. O co chodzi, co to za prośba? - o czym on gadał?
-A więc, wczoraj gdy wracałam z polowania z lasu gdzieś musiałam zgubić pierścień no i myślałam, czy nie mógł byś mi zrobić nowego? - zapytałam miło.
-No dobra ale jeśli mam to zrobić to tylko teraz, potem będę trochę zajęty, przyjadę do ciebie będę za jakąś godzinę. Do zobaczenia. - pożegnał się i rozłączył.
Oddałam Stefanowi telefon, i szłam w stronę łazienki.
-I co? - zapytał.
-Udawanie Eleny nadal mi dobrze wychodzi, ale mam jedno pytanie. O co chodzi z amnezją Eleny? - zapytałam.
-Wiesz Damon był w zaświatach i przez bardzo długi czas Elena nie umiała tego pojąć. Alaric wymazał wszystkie jej wspomnienia w których myślała, że kocha Damon'a. Wszystkie pocałunki chwile w których Damon był miły. - odpowiedział.
-No a teraz Damon żyje no i Alaric nie może jej przywrócić tych wspomnień? - szukałam jakiegoś logicznego końca.
-Alaric nie jest już wampirem, tylko człowiekiem. - odpowiedział.
-Dobra, to jest zbyt poplątane i nudne. - powiedziałam i poszłam do łazienki.
Zdjęłam ubranie włosy zarzuciłam na plecy i zaczęłam brać prysznic. Długo mi to nie zajęło, zrobiłam to jak najszybciej. Muszę jeszcze dopasować się do wyglądu Eleny. Mam nadzieję, że dużo się nie zmieniła. Wytarłam swoje mokre ciało, ubrałam bieliznę a na nią sukienkę. Przejrzałam się w lustrze, było genialnie.
Zeszłam na dół gdzie na kanapie siedział Stefan, rozmawiał z kimś. Podsłuchałam rozmowę była to Caroline. Rozmawiali o mnie, o moim powrocie. Stefan mówił coś o tym, że nie może zapomnieć tego co do mnie czuł. Caroline powiedziała, że tak nie może być. Postanowiłam przerwać te pogaduchy. Weszłam do pokoju, Stefan popatrzał na mnie powiedział do Caroline, że musi kończyć i odłożył telefon.
-I jak? - zapytałam.
-Dobrze. - odpowiedział.
-Tak, tylko brakuje mi jeszcze butów. - powiedziałam.
-Elena jakieś kiedyś zostawiła, poczekaj tutaj chwilę. - poszedł schodami na górę.
Nie mogę tak siedzieć. Caroline na pewno coś czuje do Stefana, to jak mówiła do niego, żeby na mnie uważał. Słychać było, że jest zazdrosna. Do najbrzydszych nie należy. A Stefan, on nie lubi krzywdzić innych. Muszę działać. Zeszedł z brązowymi butami na niezbyt wysokim obcasie i położył je na podłodze. Podniosłam się z kanapy i podeszłam do niego. Pocałowałam go.
-Katherine.. - powiedział cicho.
-Dlaczego? - spytałam. - Dlaczego traktujesz mnie tak oschle?! - krzyknęłam.
-Ponieważ nie chcę znów popełnić tego błędu. Katherine ty cały czas uciekasz! Jaką mam pewność, że jutro czy za tydzień nie uciekniesz?! - krzyczał.
Zatkało mnie, nie pomyślałabym, że to o to może chodzić. On nie chce mnie stracić.. Ale ma racje, całe moje życie to uciekanie.
-Ja nie uciekam, ja staram się przetrwać Stefan! Mam czekać aż taki ktoś jak np. Klaus mnie znajdzie i zarżnie jak świnie?! - byłam zmieszana. Czułam za razem wściekłość i smutek.
Nic nie zrobił, stał tylko po czym wyszedł z domu w drzwiach mijając Luke'a. Podeszłam do wcześniej wymienionego blondyna. Stefan stał na werandzie podpierając się rękoma o murek.
-Nie jesteś Eleną.. - powiedział bliźniak.
-Ale o czym ty.. - zaczęłam kolejne kłamstwo.
-Kai ostrzegł Jo, że ma Elenę i nie zawaha się przebić jej kołkiem.. Katherine, prawda? - zapytał.
-Tak to jest Katherine.. - powiedział Stefan.
-Kai? - zapytałam.
-Tak, znasz go? - spytał Luke.
-Myślałam, że zabiłam szczeniaka.. - odpowiedziałam przegryzając wargę.
No i jak się podoba rozdział? Chciałam wprowadzić trochę akcji :) W następnym rozdziale pojawi się Damon. Będzie duuuuużo Deleny ;) Piszcie w komentarzach co sądzicie o relacjach pomiędzy Kath a Stefanem. :)



Świetny rozdział. Bardzo mi się spodobał. Historia robi się coraz ciekawsza i ogólnie super. Pisz dalej i zapraszam do mnie na najnowszy rozdział: http://oczamicaroline.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńLiczę na komentarz i życzę weny.
świetny rozdział każdy lepszy od poprzedniego
OdpowiedzUsuń